- No wiesz ty co? Aż tak się zmachałaś? - mój głos był wyraźnie rozbawiony. Ale nie miałem zamiaru jej do niczego zmuszać. Wojna wykańcza człowieka. Podniosłem ku górze wieżę i obróciłem ją między palcami. Usłyszałem ciche prychnięcie księżniczki, przez co moje wargi wykrzywił wesoły uśmieszek.
- Craw, ty zamierzasz w ogóle dziś spać?
- Oczywiście, że nie Hayato! - udałem oburzenie. - Kim, że ja bym był oddając się w objęcia Morfeusza w tej sytuacji?! - rozłożyłem teatralnie dłonie, następnie ponownie stawiając pionka na planszy.
- To co zamierzasz robić? - zadał kolejne pytanie, na co przyłożyłem palec do policzka.
- Hm. Nad tym jeszcze nie pomyślałem. - stwierdziłem dobitnie.
- Skoro tak, to co powiesz na urządzenie jakieś zabawy?! - oho. Zapotrzebowanie na zabawę Hayato właśnie się włączyło. Zaśmiałem się.
- Z chęcią bym się na to zgodził ... - wstałem z krzesła, stając na środku pokoju. Wyciągnąłem teatralnie dłonie ku górze, spuszczając głowę. - Jednakże, zważywszy na potrzebę odpoczynku naszej księżniczki musimy pohamować nasze zapotrzebowanie na hałas! - moich słów raczej nikt na poważnie nie wziął.
- Uspokójcie się. - warknęła niespodziewanie Kurorozze na co wzruszyłem wesoło ramionami.
- Czyżbym uraził twe odczucia? Jeśli tak, to szalenie cię przepraszam. - uśmiechnąłem się kpiąco.
Niespodziewanie do naszych uszu dotarł jakiś wrzask za drzwi, które z hukiem zostały otworzone. W nich stanął dzieciak. Niski, z czarnymi włosami za kark i ciemnymi oczami. Widziałem go po raz pierwszy, więc uniosłem pytająco brwi ku górze.
- A ty to kto? - zadałem pytanie, obserwując jak zsuwa w pół powieki.
- Rin. - oświecił mnie. A jakże. Widząc nasze niezrozumiałe miny, oparł się o ścianę i głośno westchnął. - Jestem ... jakby to powiedzieć. Uciekinierem z Rossirji.
Księżniczka słysząc jego słowa, spojrzała na niego ze zdziwieniem.
- A jak to możliwe, że znalazłeś się tutaj? - spytał Eagle.
- Siłą perswazji? - nasze miny wykazywały niezrozumienie. - Dobra. Widzę, że nic nie ogarniacie. Dość niedawno zwiałem stamtąd, bo przez tą wojnę zrobiło się lekkie zamieszanie i nadarzyła się idealna okazja Ogólnie rzecz biorąc od małego nienawidziłem tego kraju, ponieważ ich metody są doprawdy ... Stanowczo nieodpowiednie, dla mieszkańców. Ja wywodzę się z Nii-on, ale przez nieznaną mi historię urodziłem się tam. Jestem magiem, o czym nikt w Rossirji nie wie. A jestem tutaj żeby ... wam pomóc? - na koniec swojej wypowiedzi, uśmiechnął się lekko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz